Chyba każdy zna tę historię... ;)
Pewnego deszczowego poranka tęgi i blady Bastian Baltazar Buks niespodziewanie wpada do antykwariatu. Karola Konrada Koreandera. Powodem tych niezapowiedzianych odwiedzin było dokuczanie mu przez innych kolegów. Antykwariusz przeprowadza z nim niemiłą rozmowę, w której oświadcza, że nie sprzedaje młodzikom żadnych książek. Bastian zauważa jednak niezwykłą księgę, od której bije jakąś niebywałą siłą. Zniechęca sie przez chwilę przypominając sobie wcześniejsze słowa antykwariusza i tym, że aktualnie jest przez niego czytana, chłopak korzysta z okazji i kradnie fantastyczną księgę. Teraz jako złodziej nie chce pokazać się ojcu, więc ukrywa się na szkolnym strychu i po cichu czytając pozycję poznaje bohaterów Fantazjany.
Michael Ende wykonał kawał dobrej roboty - napisał bowiem historię, która nigdy się nie nudzi, dlatego chętnie wracają do niej nawet starsze osoby, które pamiętają Fantazjanę i wielkiego latającego psa jeszcze za czasów dzieciństwa. Jedynym (moim zdaniem dużym) minusem, jest to, że chociażby jako osoba początkująca (bo miałam okazję przeczytać tę książkę po raz pierwszy) od razu odłożyłam ją na półkę gdy doszłam do momentu gdzie pojawiły się takie postacie jak: kamienne trole, duszki czy inne stworzenia.. Nie byłoby w tym powodu do zrezygnowania z czytania i opuszczenia bohaterów gdyby nie fakt, że w dalszej części książki zamiast sformułowań "kamienny trol rzekł..." itd., zaczęły pojawiać się kosmiczne imiona tych istot i wyglądało to mniej, więcej tak:
"Jak to? - spytał zdziwiony Wuszwuzul
A no tak! - odrzekł Blubb
Nie możliwe! - powiedział pewnie Ykik machając przy tym ręką"
Ja po przeczytaniu takiego dialogu nie wiedziałam kto jest kim.. Jeszcze gdyby postacie nazywały się Tomek, Kasia, albo nawet Filkram - nie ważne, byleby czytelnie.. A tutaj mamy takiego Ykik'a... :/
Z pewnością idzie się pogubić..
Dlatego moja ocena nie może być inna niż 4.5/6

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz