środa, 25 czerwca 2014

Na ratunek Shanti + Nieujarzmiona - Patricia Leitch

Jako, że jestem zapaloną koniarą, koleżanka poleciła mi właśnie "Na ratunek Shanti" oraz jej kontynuację "Nieujarzmioną" autorstwa Patrici Leitch. Na samym wstępie - nie czytałeś? PRZECZYTAJ!

     


Książka opowiada o nastoletniej Jinny Manders, która z dużego miasta nagle przeprowadza się na kompletne odludzie - Finmory, gdzie jej tata znalazł lepszą pracę oraz większy dom. Razem z całą rodziną rozpoczyna się wielki remont i na początku wszyscy są załamani stanem domu, który zastali. Przecież tata Jinny trochę inaczej go opisywał... Jinny musi znaleźć sobie nowe koleżanki, a co dla niej najstraszniejsze - musi pójść do nowej szkoły. "Będzie dobrze" - zapewniają ją wszyscy, ale wcale dobrze nie jest. Nauczyciel jest straszny, a Jinny podpada mu już pierwszego dnia. Na pocieszenie wybierają się do cyrku, gdzie dziewczynka dostrzega piękną, kasztanowatą (rudą) klacz arabską, Shanti. Jinny zaczyna ją rysować, wyobrażać sobie jak jeździ na niej i skacze przez przeszkody, aż pewnego dnia, cyrkowa "załoga" przejeżdża przez Finmory. Dochodzi do wypadku, a Shanti udaje się uciec. Od tego momentu dziewczynka robi wszystko by zaprzyjaźnić się z klaczą i zbudować więź.

Patricia Leitch zawarła w książce bardzo dużo dokładnych opisów. Opisuje nawet najmniejszy szczegół. Moim zdaniem jest to zaleta, ponieważ dzięki temu jesteśmy w stanie wyobrazić sobie daną sytuację jeszcze lepiej. Pozycja jest bardzo ciekawa i ma bardzo niespodziewane zwroty akcji, dzięki temu nie jest przewidywalna. "Shanti to dziki koń - zrobi co zechce". Z pewnością obowiązkowa lektura dla każdego koniarza - oceniam 6/6!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz